Wesele, hej wesele, hej wesele tańcowało…

W miniona sobotę był ślub mojej młodszej siostrzyczki. Dla mnie było to ogromne przeżycie bo to moja jedyna siostra, więcej nas nie było 😉 więc z wielką niecierpliwością wszyscy czekaliśmy na ten dzień.  Oczywiście nie obeszło się bez nerwów i stresu nawet już myślałam, że po prostu mnie na ślubie nie będzie, ponieważ moja Polunia w piątek się rozchorowała, dopadł ją jakiś wstrętny wirus (wymioty,gorączka i ból brzuszka) w nocy z piątku na sobotę miała bardzo wysoka temperaturę bo 40 stopni. Umęczeni byliśmy strasznie, lekarz zalecił tylko obserwację no i najważniejsze miała dużo pić żeby się nie odwodnić. Na szczęście około południa w sobotę gorączka ustąpiła, jednak byliśmy całą ta sytuacją bardzo przejęci. Na szczęście Polcia była cały czas w pobliżu więc mogłam kontrolować  całą sytuację i jednocześnie troszkę się pobawić. Wesele się udało, młodzi wyglądali cudnie. Zobaczcie sami…

Tak się składa, że uwielbiam wszystko co jest „handmade” więc synek i siostrzeniec mieli żółte muchy w kropy od Fifi&Jeje

Natomiast mamunia i córunia miały piękne ozdoby wykonane specjalnie dla nas i na ostatnią chwilę, za co bardzo dziękuję Martusi. Ozdoby, które wykonała możecie zobaczyć jeszcze na blogu (tu), kochana jeszcze raz Ci bardzo dziękuję, a tak prezentowały się na nas:

  • opaska Poluni

 

  • i moje kwiatki na rękę

…a teraz chciałabym pokazać to co przygotowałam dla młodych, ale zanim o tym muszę jeszcze pochwalić się laurką, którą przygotował mój Antoś dla cioci i wujka. Pierwszy raz widziałam u niego takie zaangażowanie podczas rysowania, bo generalnie rysowanie to jest ostatnia rzecz, którą mój synek chce robić…

  • laurka Antosia (5 lat)

Natomiast ja przygotowałam parkę oraz butelkę z winem (zdjęcia butelki robione na ostatnia chwile wie nie są idealne):

  • parka, młodzi i ich synek
  • na serduszku imiona młodych i data ślubu
  • butelka wina bo młodzi chcieli wino lub słodycze zamiast kwiatów

Butelkę zgłaszam do wyzwania Decu- Style „Transfer”

Wyzwanie I

Uff to chyba tyle na dziś mam nadzieję, że dotrwaliście do końca tego długiego postu, jeszcze tylko się pochwalę, że smalczyk zrobił furorę i 3 litrowy garnek smalcu został wylizany 🙂

Pozdrawiam i do zobaczenia

logo2